Reklama
Towarzystwo
Inicjatyw Wydawniczych
w Radomiu
Piątek 18 maja 2012
Eryka, Aleksandry, Feliksa
2012-02-01 17:30:00, autor: P.M.
Na kilkadziesiąt godzin Radom opanowały gwiazdy żeńskiej siatkówki. Finałowe zmagania o Puchar Polski w pamięci kibiców zostaną na długie lata. Szkoda, że - jak na razie - była to jednorazowa impreza o takiej randze w naszym regionie.
Finałowy turniej o Puchar Polski kobiet dobitnie pokazał, jak ogromne jest zapotrzebowanie na imprezy z najwyższej półki w Radomiu. A skoro tuż przed finałem przez media przetoczyła się dyskusja o nowej hali, to wypada jedynie dopingować, żeby jej realizacja nie była odkładana przez lata w przyszłość, czy stanowiła wyłącznie kolejne niespełnione marzenie sympatyków sportu.
Rywalizacja pucharowa od zawsze charakteryzowała się tym, że jej zwycięzcą bywały teamy, które w notowaniach plasowani byli na dalszych miejscach. I przed radomskimi zmaganiami było podobnie. To Muszynianka Muszyna oraz Trefl Sopot były wymieniane, jako główni kandydaci do zgarnięcia trofeum. Tymczasem w półfinale MKS Dąbrowa Górnicza rozprawił się z tymi pierwszymi, a w finale dał lekcję siatkówki sopociankom. Mecze z udziałem podopiecznych Waldemara Kawki zachwyciły radomską publiczność. - Tak już jest, że u nas każda z trzynastu zawodniczek musi być gotowa do gry na wysokim poziomie. W naszym zespole nie ma gwiazd, ale naszą siłą jest zespołowość - podkreślił szkoleniowiec. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że siatkarki prezentowały również ogromną radość z każdej udanej akcji, którymi chwilami przytłaczały wyżej notowane rywalki. - Wygrana nie może być jednak traktowana jako przypadek czy niespodzianka. Może laicy nie orientują się, ale my wygrałyśmy po raz trzeci z Muszyną w tym sezonie. Nad Treflem odnieśliśmy pierwsze zwycięstwo, ale nastąpiło chyba w najlepszym z możliwych momentów - promieniał Waldemar Kawka.
Zwłaszcza końcówka meczu z Muszyną, w której w MKS-ie brylowała Magdalena Śliwa, oraz ostatni set finału pokazał, jak mocne psychicznie są siatkarki z Dąbrowy Górniczej. Wszystko wskazywało na to, że prowadzone przez Dorotę Świeniewicz, Eleonorę Dziękiewicz i Izabelę Bełcik sopocianki doprowadzą do piątej partii. Wygrywały już 18:12. Ekipie ze Śląska nie tylko udało się wyrównać stan seta na 24:24, ale zmusić rywalki do prostych błędów i wygrać partię pieczętującą ich sukces.
Siatkarki MKS-u Tauron Dąbrowa Górnicza, nie dość, że zgarnęły najcenniejsze trofeum, zostały również uhonorowane największą liczbą wyróżnień indywidualnych. Tylko ich finałowa rywalka z Trefla Sopot, Megan Hodge, została najlepszą atakującą. Miano rozgrywającej turnieju numer jeden ogłoszono Frauke Dirickx, najlepszą przyjmującą Elżbietę Skowrońską, broniącą Krystynę Strasz, libero zespołu z Dąbrowy Górniczej. Środkowe Tauronu MKS Dąbrowa Górnicza również otrzymały nagrody. Ivana Plchotova była najskuteczniejszą blokującą zawodniczką, natomiast Aleksandra Liniarska najdokładniej zagrywającą. Miano najlepszej zawodniczki turnieju zdobyła natomiast Izabela Żebrowska. - Po pierwszym meczu w turnieju finałowym było mi bardzo ciężko. Byłam zmęczona i tak, jak moje koleżanki, miałam niewiele czasu, żeby odpocząć. Przed finałem musiało minąć trochę czasu, żeby nabrać sił i się wyciszyć, a my przecież miałyśmy go bardzo mało. Na szczęście pokazałyśmy, że zespołowością da się wygrać dwa ciężkie spotkania i bardzo z tego powodu się cieszymy. Ta nagroda, to wyróżnienie dla całej naszej drużyny - podkreśliła Żebrowska opuszczając Radom.
Dodaj komentarz:
Towarzystwo Inicjatyw Wydawniczych w Radomiu, Tygodnik Radomski, 26-600 Radom, ul. Żeromskiego 75
Wdrożenie, opieka techniczna: www.zaginionestudio.pl