Reklama

sport

pozostale wiadomosci

Wojaże za cztery "oczka"

2012-01-25 17:30:00, autor: P.M.

Niemal pół Europy zwiedziłyby siatkarki Jadaru AZS Politechnika Radomska, gdyby połączyły dwa ostatnie ligowe wyjazdy w jeden. Co ciekawe, podczas każdego zapewniły sobie mnóstwo atrakcji, bowiem wygrywały dopiero po tie breakach.

O ile rozstrzygnięcie po tie breaku w meczu z Chemikiem Police radomianki brały w ciemno, o tyle w pojedynku z Gaudią Budmel Trzebnica liczyły na komplet punktów. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że zamiast na treningach spędziły większość czasu w autokarze, nie dziwiło to, że chwilami na parkiecie czuły się obco. - Najgorsze, że na początku spotkań dawałyśmy zaskakiwać się rywalkom zagrywką. Na szczęście w porę następowało przebudzenie i to my dyktowaliśmy warunki gry - opowiada trener Jadaru AZS Politechnika Jacek Skrok. Wspomniane błędy, zarówno w Policach, jak i Trzebnicy sprawiły, że w radomskim teamie dało się odczuć niedosyt. Ostatnie spotkanie nie będzie zbyt miło wspominane, ani przez szkoleniowców i zawodniczki Gaudii, ani Jadaru AZS Politechnika Radomska. Oba zespoły popełniały bowiem seriami niewymuszone błędy. Wystarczy wspomnieć, że siatkarki obydwu teamów zepsuły aż 35 zagrywek, co na tym poziomie rozgrywek jest wręcz niedopuszczalne.

O znaczeniu wspomnianego elementu w siatkówce najdobitniej przekonały się radomianki w czwartej partii. Gdy wszyscy liczyli na ich zryw i atak na komplet punktów, na zagrywce zameldowała się Małgorzata Lech, jeden z ostatnich nabytków teamu z Trzebnicy. Gospodynie odskoczyły na osiem punktów i było jasne, że do rozstrzygnięcia konfrontacji potrzebny będzie tie break. W oczy radomiankom zajrzało nawet widmo porażki, gdyż gospodynie wyszły na prowadzenie 5:2. „Czas” wzięty przez Jacka Skroka spełnił swoje zadanie i już chwilę później był remis 6:6. Od tego momentu to radomianki przejęły inicjatywę i tie breaka wygrały do 9.

Triumf na trudnym terenie w Trzebnicy był niezwykle potrzebny radomiankom. Szkoda tylko, że Jadarowi AZS Politechnika Radomska znów uciekł jeden punkt. - Gaudia pokazała się z bardzo dobrej strony. Na pewno będzie groźniejsza z meczu na mecz. To nie ta sama drużyna, która grała w pierwszej rundzie sezonu zasadniczego - komplementował przeciwnika Grzanka. - Ale straconego punktu na jej parkiecie nikt nam już nie odda - westchnął.

Zapewne wielu kibiców ucieszył triumf i zastanawiają się, dlaczego radomscy szkoleniowcy czują niedosyt po dwóch, udanych wyjazdach, z których siatkarki wróciły z punktami. Otóż wszystko rozbija się właśnie o system punktowania. Wszak za zwycięstwo w stosunku 3:2 otrzymuje się dwa, a nie trzy punkty, jak w przypadku triumfu do zera, bądź 3:1. Może się bowiem okazać, że wspomnianych dwóch punktów, które przeszły radomiankom koło nosa w Policach i Trzebnicy, może zabraknąć w walce o miejsce w czołowej czwórce. Radomianki już dawno zostawiły bowiem za plecami Silesię Volley Chorzów/Mysłowice oraz Jedynkę Aleksandrów Łódzki. Samotnie gonią Armaturę Eliteski Kraków, ale żeby uczynić to skutecznie, przydałoby się im kilka zwycięstw z kompletem "oczek", przy jednoczesnym potknięciu się rywalek. Akademiczki będą miały ku temu okazję w najbliższą niedzielę, gdy podejmą Spartę Warszawa. Warto zgromadzić jak największy zapas punktów, bowiem następnie rywalizować będą z faworyzowanymi teamami, a tam o zdobycze punktowe będzie bardzo ciężko. Z drugiej strony, skoro podopieczne Jacka Skroka chcą wskoczyć do czołowej czwórki, także w takich spotkaniach powinny punktować.

komentarze Czytelników (0)

Dodaj komentarz:


max: 500 znaków
ilość: 0 znaków

Towarzystwo Inicjatyw Wydawniczych w Radomiu, Tygodnik Radomski, 26-600 Radom, ul. Żeromskiego 75

Wdrożenie, opieka techniczna: www.zaginionestudio.pl