Reklama

aktualności radomskie

pozostale wiadomosci

Odwołany komendant pisze skargę do wojewody

2010-09-09 17:00:00, autor: boks

Odwołany niedawno przez prezydenta miasta komendant straży miejskiej przysłał nam skargę, którą na działania władz miasta przesłał do wojewody mazowieckiego Jacka Kozłowskiego. Publikujemy ją w całości.

Warszawa, dnia 9 września 2010r.


Kazimierz Czachor


Wojewoda Mazowiecki
Pan Jacek Kozłowski
Plac Bankowy 3/5
00-950 Warszawa


Odwołany w dniu 20 sierpnia 2010r. Komendant Straży Miejskiej w Radomiu na podstawie ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 roku o strażach gminnych, która weszła w życie 24 grudnia 2009 roku zwracam się do Pana z prośbą o podjecie w Straży Miejskiej w Radomiu czynności zmierzających do wyjaśnienia przedstawionych poniżej zarzutów wobec Prezydenta Miasta Radomia, które mają wpływ na funkcjonowanie jednostki Straży miejskiej w Radomiu.
Ponadto informuję, że Prezydent nigdy nie poinformował mnie pisemnie wskazując na Sekretarza jako odpowiedzialnego za Straż miejską, a tylko Prezydent jest przełożonym Komendanta zgodnie z ustawą. Dalsza ingerencja Sekretarza Miasta Radomia w wewnętrzne sprawy Straży Miejskiej zagraża prawidłowemu funkcjonowaniu tej jednostki, jednostki odpowiedzialnej za porządek publiczny.
Zarzuty te chciałem przedstawić radnym Rady miejskiej w Radomiu na zwołanej nadzwyczajnej sesji w dniu 03.09.2010r. Niestety ze względu na ograniczony mi czas wypowiedzi oraz potężne zamieszanie nie mogłem przestawić dokładnie wszystkich istotnych kwestii, a sprawa dotyczy porządku i bezpieczeństwa w Radomiu, a mianowicie:
1. Już na samym początku kierowania przeze mnie Straż miejską w Radomiu wraz z kilkuosobową grupa strażników, którzy zostali zmobilizowani do realizacji ustawowych zadań, zaczęły się problemy z ingerencją w wewnętrzne sprawy Straży Miejskiej Sekretarza Miasta Pana Rafała Czajkowskiego, który działał w imieniu Prezydenta Miasta Radomia, do którego udało się kilku strażników przedstawiając mu wymagania stawiane im w pracy (nie inne niż pozostałym strażnikom), jako rzekomy mobbing, którego nie wykazała późniejsza kontrola Biura Kontroli
i Rewizji Urzędu Miejskiego, ani Państwowej Inspekcji Pracy. Strażnicy ci nie mogli się pogodzić
z tym, że muszą, jak inni chodzić w patrole piesze, a nie tylko jeździć radiowozem, że muszą słuchać poleceń Dyżurnego SM, a nie np. na jego polecenie odpowiadać „prowadzę obserwację”
i odmawiać podjęcia interwencji, że muszą jak wszyscy nosić przy sobie bloczek wezwań, by móc podejmować wykroczenia drogowe (to ja doprowadziłem do równego traktowania wszystkich strażników, a nie jak to było wcześniej, że pewna wąska grupa decydowała, gdzie danego dnia będzie miała rejon i jakie zadania będzie wykonywała). Już wtedy Sekretarz Miasta Radomia Pan Rafał Czajkowski w mediach np. w TV Dami wypowiadał się, że „nie będzie innej możliwości, jak tylko rozwiązanie umowy o pracę ze mną”, już wtedy stronniczo i nie obiektywnie potraktował mnie w mediach. Byłem dla pewnej grupy strażników niewygodny, bo kazałem im realizować ustawę i uczciwe pełnić służbę dla poprawy bezpieczeństwa mieszkańców, ci strażnicy jeździli
w radiowozie po czterech, ja postanowiłem rozdzielić te patrole na jeden pieszy i jeden zmotoryzowany. Ta kilkuosobowa grupa strażników nie mogąc się pogodzić z nowymi realiami ich służby, postawiła się w roli pokrzywdzonych i znalazła sobie sposób na szkodzenie mi i straży, aktywnie komunikując się z Sekretarzem Miasta Radomia. Czy? zwrócenie uwagi strażnikowi pełniącemu służbę na Dyżurce w budynku przy ul. Żeromskiego na to, że eksponuje grubą bransoletę na ręku i łańcuch na szyi jest mobbingiem, czy? zwrócenie uwagi, że nie będę tolerował pijaństwa na służbie, strażnikowi który po pewnym czasie został złapany podczas kontroli jak spożywa alkohol na Dyżurce Urzędu Miejskiego, budynku który ochrania jest mobbingiem; czy? przeniesienie młodego, zdrowego strażnika z Dyżurki przy ul. Żeromskiego do pracy w terenie, czy? te rzeczy to mobbing, czy uprawnienie pracodawcy i przełożonego? A właśnie z takimi sprawami strażnicy chodzili do Sekretarza Miasta, mam pytanie czy przełożony - pracodawca ma bać się zwrócić uwagę pracownikowi, bo ten pójdzie do Sekretarza bo jest jego kolegą, tak jak w przypadku strażnika zdjętego z dyżurki. Od relacji pracownik – pracodawca jest Sąd Pracy, ale tam żaden strażnik nie poszedł, dopiero jak już był ukarany za naruszenie dyscypliny pracy to złożył pozew, który potem sam wycofał. Można zarzucić mi, że przedkładam dobro większości nad wygodę mniejszości, ale Straż Miejska nie może, funkcjonować na innych zasadach. Nie zgodzi się chyba nikt na to, by na wygodę innych pracowała pozostała część Straży Miejskiej. Pan Rafał Czajkowski zwrócił się do strażników na jednej z odpraw, że każdy może przyjść i skarżyć na mnie, innym razem przy strażnikach zapytał petentów czy mają coś do mnie? Prezydent mówił do mnie, że nikt mnie nie lubi, ale ja odpowiedziałem, że nie jestem po to, aby ludzie mnie lubili, ale po to aby strzec bezpieczeństwa i porządku.
2. Utworzyłem jednostkę budżetową o nazwie Straż Miejska, pomimo negatywnego nastawienia do tego pomysłu Prezydenta Miasta Radomia i braku jakiejkolwiek pomocy z jego strony (nie polecił Dyrektorom Wydziałów by mi w tym pomogli, cały ciężar tego przedsięwzięcia spoczął na mnie
i moich najbliższych współpracownikach). Już na samym początku Prezydent Miasta Radomia, choć na to wskazywałem polecił Skarbnikowi Miasta niemożliwe jak się później okazało do wykonania zadanie, „że to urząd będzie pokrywał pewne koszty funkcjonowania jednostki budżetowej o Nazwie Straż Miejska tj. opłaty telekomunikacyjne, pocztowe, opłaty za korzystanie
z wody, prądu itp. Kiedy zwróciłem mu na to uwagę, że jednostka powinna pokrywać to wszystko sama, nie słuchał mnie, Pan Skarbnik mu przytaknął, a Prezydent powiedział „że jeszcze mi bokiem wyjdzie ta jednostka”. Podczas tej rozmowy użył stwierdzenia „co mi Pan tu pieprzy”, kiedy argumentowałem zalety niezależnej jednostki w stosunku do Straży Miejskiej jako wydziału Urzędu Miejskiego. Dla dobra jednostki musiałem zmilczeć to wulgarne zachowanie, tym bardziej, że Prezydent powiedział, że „ja mogę Pana zwolnić jednym podpisem, niezależnie czy pan jest
w Wydziale, czy w Jednostce”. Pomimo wielu utrudnień ze strony Sekretarza Miasta i Prezydenta Miasta Radomia jednostka powstała i na razie ma się dobrze. Różnie przedstawiał mnie w mediach Sekretarz Miasta (zwykle niestety w fałszywym świetle), ale bez pomocy Urzędu Miejskiego,
a wręcz przy wielu utrudnieniach, utworzyłem jednostkę i nadałem jej nową jakość.
3. Od początku chciałem zmienić wizerunek strażnika, który gania babcie z pietruszką i czai się
z blokadą na kierowców. Natomiast Prezydent Miasta Radomia widział strażników jako „narzędzie w swoich rękach” - tak powiedział przy świadkach, jako chłopców na posyłki, jako chłopców do noszenia zniczy i kwiatów, ale nie na uroczystościach państwowych, czy miejskich, ale na pogrzebach członków rodzin urzędników. Sprzeciwiałem się temu wskazując, że Straż Miejska jest jednostką utrzymywaną z pieniędzy podatników – mieszkańców Radomia, a nie wtedy kiedy urzędnikom nie chce się trzymać wieńca, to najlepiej zawołać strażników. Żeby dać patrol strażników do noszenia czy składania kwiatków, trzeba było zdjąć patrol z terenu miasta, osłabić zabezpieczenie rejonów służbowych. Sprzeciwiałem się tego typu wykorzystywaniu Straży, ale byłem straszony zwolnieniem z pracy przy różnych okazjach przez Prezydenta Miasta Radomia. Ba strażnicy miejscy byli nawet poza Radomiem na pogrzebach rodzin urzędników, a przypominam, że straż miejska działa tylko i wyłącznie na terenie miasta Radomia.
4. Już na samym początku mojej służby w Straży Miejskiej Prezydent na odprawie ze wszystkimi strażnikami zwrócił się do nich by więcej pouczali, mniej karali zwłaszcza kierowców, mniej zakładali blokad. Nawet posunął się do tego stopnia, że dostałem pismo w ubiegłym roku, gdzie kazał identyfikować kierowców wjeżdżających na ul. Żeromskiego na podstawie aktu notarialnego, odpisu z księgi wieczystej, aktualnej opłaty podatku od nieruchomości, umowy najmu. Przecież to jest kpina. Po pewnym czasie kiedy rozpoczął spotkania z mieszkańcami poszczególnych dzielnic, na jednym z takich spotkań poruszono temat co straż miejska robi w sprawie ruchu pojazdów na ul. Żeromskiego (dając to jako jeden z tematów spotkania), rzecz z ul. Żeromskiego jest o tyle dziwna
i niezrozumiała, że to właśnie magistrat wydał setki zezwoleń na poruszanie się pojazdów po tej ulicy, a teraz nagle Sekretarz Miasta przysyła ponad tysiąc zdjęć z monitoringu miejskiego do wyciągnięcia konsekwencji w stosunku do kierowców, oczywiście przewarzająca większość zdjęć to kierowcy z zezwoleniem Urzędu Miejskiego lub inni uprawnieni. Czy Pan Sekretarz Miasta sam sobie nie przeczy, to on kilka dni przed moim odwołaniem powiedział, że monitoring służy do obserwowania przestrzeni miasta, a nie do wytwarzania materiału dowodowego? Ponadto jest to ciekawa sytuacja, urząd wydaje zezwolenia na wjazd na ul. Żeromskiego wielu kierowcom, następnie w mediach przedstawia się Straż Miejską, która nie radzi sobie z tym problemem
i w końcu przysyła się setki zdjęć do wykorzystania służbowego przez Straż. To tak jakby, na coś pozwalać, później ośmieszać kogoś bo sobie z tym nie radzi, następnie dostarczyć materiały wytworzone za publiczne pieniądze (zdjęcia z monitoringu) i kazać ponownie za publiczne pieniądze potwierdzać, że się na coś pozwoliło.
5. Kolejnym przykładem, manipulacji Strażą Miejską przez Prezydenta Miasta Radomia, jest sytuacja zakupu fotoradaru dla Straży, który miał stanąć na ul. Słowackiego. W mediach Prezydent Miasta Radomia przedstawił tak sprawę jakby pieniądze na fotoradar już były zarezerwowane i żądanie zakupu fotoradaru zlecone do realizacji Straży Miejskiej. W rzeczywistości sytuacja wyglądała tak, do straży na spotkanie w sprawie przyszedł Skarbnik Miasta i powiedział, że Prezydent obiecał fotoradar i, że coś trzeba z tym zrobić, kiedy przedstawiłem skarbnikowi kosztorys tego przedsięwzięcia (300 tys. zł) temat nagle przestał istnieć i w mediach i w ogóle. Wyobraźnia Prezydenta Miasta Radomia kończy się na tym, że kupujemy fotoradar, nie skonsultuje się
z jednostką, która już takie urządzenie wykorzystuje. Kiedy przedstawi się faktyczny koszt, pomysł nagle nie istnieje, choć w mediach decyzja już zapadła, czy to nie jest wprowadzanie w błąd opinii publicznej. Przecież na ulicy Słowackiego zginęli ludzie, o czym szeroko rozpisywała się prasa.
6. Co do monitoringu miejskiego, który na marginesie jest jedną z przyczyn mojego odwołania, to chcę powiedzieć, że wielokrotnie ustnie i pisemnie zwracałem się do Prezydenta Miasta Radomia
o włączenie go w struktury Straży Miejskiej, że jest to najlepszym rozwiązaniem, będzie wtedy możliwa łączność radiowa między operatorem kamery a patrolem w terenie, przez co monitoring będzie lepiej służył bezpieczeństwu mieszkańców Radomia. Obecnie nie ma łączności radiowej między Strażą miejską a monitoringiem, ze względu, że tylko straż miejska ma prawo używać określonej częstotliwości radiowej, a monitoring podlega Prezydentowi Miasta Radomia. Straż Miejska ma od 2009r. (poza strażą miejską, policją i straż graniczną) umocowanie ustawowe do obserwowania miejsc publicznych. Wykorzystanie monitoringu miejskiego dla bezpieczeństwa mieszkańców, jest dla mnie i wszystkich rzeczą zrozumiałą i normalną, inne zdanie na ten temat zaprezentował Sekretarz Miasta stwierdzając, że monitoring służy do „obserwowania” jak się wyraził „przestrzeni miejskiej” (była to rozmowa przy Prezydencie Miasta Radomia). Stwierdzenie Sekretarza Miasta, że monitoring nie służy tylko bezpieczeństwu mieszkańców, że nie jest tylko dla celów dowodowych dla wykroczeń i przestępstw, jest o tyle dziwne, że w 2009r. Straż Miejska podjęła 1936 interwencji, a Policja 949 interwencji zgłoszonych przez operatorów kamer. Mam pytanie, czy strażnicy i policja podejmując interwencję (pobicia, kradzieże, dewastacje mienia, spożywanie alkoholu, zakłócanie porządku publicznego) brali udział jak to się Pan Sekretarz wyraził „w obserwowaniu przestrzeni miejskiej”? Ponadto publiczne wyliczanie przez Sekretarza Miasta, ile razy policja, straż miejska czy nawet ABW zwracało się o materiał zdjęciowy jest potwierdzeniem o operacyjnym charakterze monitoringu.
Rzecznik Straży Miejskiej był straszony przez Prezydenta Miasta Radomia zwolnieniem z pracy (jak to możliwe skoro Prezydent zatrudnia tylko Komendanta SM) był straszony tylko dlatego, że odpowiedział dziennikarzom na postawione pytania, na temat „monitoring, a straż miejska”, dlaczego monitoring nie jest w Straży choć prawo od 2009r. daje taką możliwość, odpowiedział zgodnie z obowiązującym prawem.
Ponadto Pan Sekretarz na wskazania, że niektóre kamery są niesprawne np. Pl. Konstytucji 3 Maja, miejsce wielu interwencji Straży Miejskiej i Policji (ponadto są tam fontanny i co wakacyjny problem z kąpaniem w nich małych dzieci) tam kamera jest sztywna, zamiast obrotowa; pobicie człowieka pod niesprawną kamerą na Placu Jagiellońskim, inne kamery są umieszczone w niewłaściwych miejscach (gdzie nie występują żadne zagrożenia od lat, np. kamera przed USC Moniuszki, a Sienkiewicza, po to chyba by pilnowała siedziby Straży Miejskiej ?), jeszcze inne nie dostrzegają wandalizmu - niszczenia przystanku autobusowego ul. Sienkiewicza, tylko dla tego, że w polu widzenia kamery są gałęzie, które wystarczy przyciąć - bulwersującą usłyszałem wtedy wypowiedź od Sekretarza Miasta, że to sponsor decyduje o umiejscowieniu kamery. Szok! Czy, jeżeli sponsor postawi kamerę na swojej ulicy to za publiczne pieniądze operator monitoringu będzie mu pilnował bezpieczeństwa, przepraszam - przestrzeni miejskiej według Sekretarza Miasta. Nie tak sobie wyobrażam funkcjonowanie, sprawne i efektywne funkcjonowanie monitoringu.
W tej samej rozmowie przy świadkach Sekretarz powiedział do Prezydenta, że mieliśmy ogłosić
w mediach zamianę kamery na Placu Konsytuacji z nową obrotową na Plantach, ale tego nie zrobimy bo Czachor nas uprzedził. To przepraszam ogłoszenie tego publicznie najpierw przez Prezydenta jest ważniejsze od zdrowia i życia mieszkańców?
Ponadto, ja podczas kontroli dyżurek łapię strażników na spożywaniu alkoholu, na dyżurce Urzędu Miejskiego (skrajna nieodpowiedzialność ze strony strażników), Prezydent zatrudnia jednego z nich na monitoringu miejskim, bo tam będzie pilnował bezpieczeństwa mieszkańców, jak to możliwe.
Odnośnie monitoringu miejskiego, chcę powiedzieć, że poza wymienionymi już kluczowymi elementami przemawiającymi za tym, by był on w strukturach Straży Miejskiej, w działaniach na rzecz włączenia monitoringu do Straży przyświecały mi również przesłanki praktyczne i moralne, zwykłe ludzkie. Monitoring dał by swoiste prawa emerytalne strażnikom miejskim, nie mają oni bowiem prawa do wcześniejszej emerytury jak Policjanci, a służba strażnika i policjanta jest podobna, pracują w trudnych warunkach atmosferycznych, pod dużym obciążeniem psychicznym, służba ta jest stresująca i wymaga wielu wyrzeczeń (praca w Święta i dni wolne, soboty, niedziele), ponadto wspólne patrole Policji i Straży potwierdzają podobieństwo i pokrewieństwo tych służb. Działałem w imieniu strażników i myśląc o ich przyszłości.
Spróbujmy sobie wyobrazić Strażnika Miejskiego - 60 letniego mężczyznę (a pracować trzeba do 65 roku życia), który biega za kilkunastoletnimi chuliganami, jak strażnik w takim wieku spełni oczekiwania mieszkańców Radomia pod kątem poczucia bezpieczeństwa, sprawności takiego patrolu. Wszyscy wiemy doskonale, że człowiek w wieku od 55 do 65 lat wymaga bardziej statycznej, mniej wysiłkowej pracy. Taka, też myśl miedzy innymi przyświecała mi, gdy zabiegałem o monitoring miejski. Jednostka Straży Miejskiej w Radomiu starzeje się, nikt z dnia nadzień nie jest młodszy sprawniejszy, lecz odwrotnie. Monitoring dałby możliwość strażnikom, którzy już nie mogą pełnić efektywnie służby w terenie, kontynuowanie pracy w o wiele lżejszych warunkach - na monitoringu. Nie dochodziło by do sytuacji, kiedy to strażnik wyeksploatował swój organizm w służbie terenowej i ze względu na wiek, bądź stan zdrowia jest zwalniany, bo nie jest już w stanie pełnić służby. W sprawie włączenia monitoringu w struktury Straży Miejskiej jestem przekonany, że wszyscy strażnicy podzielają moje zdanie. Prezydent Miasta Radomia nie wiem dlaczego nie widzi Straży Miejskiej przyszłościowo, że trzeba będzie jednostkę odmłodzić by mogła spełniać oczekiwania społeczeństwa i nie mam na myśli odmładzanie przez zwolnienia
z pracy, a właśnie poprzez przesunięcia na monitoring.
Mieliśmy kilka miesięcy temu w Straży taki przypadek, kiedy to strażnik bardzo poważnie chory, nie mógł pełnić już służby, sam mówił, że obawia się o swoje zdrowie nawet siedząc na Dyżurce UM. Wtedy Sekretarz Miasta Pan Rafał Czajkowski zrobił ze mnie w mediach nieczułego, niehumanitarnego i irracjonalnego, zapomniał tylko dodać, że wielokrotnie zwracałem się ustnie
i pisemnie do Prezydenta Miasta Radomia by zatrudnił tego strażnika na monitoringu miejskim i że za każdym razem Prezydent Miasta Radomia odmawiał pomocy w tej sprawie. W międzyczasie zatrudniono na monitoringu 7 osób, a dopiero kiedy w mediach zostałem przez Sekretarza Miasta zszargany jako Komendant i Pracodawca, zostało podpisane porozumienie między mną,
a Prezydentem Miasta Radomia i ów strażnik nagle znalazł pracę na monitoringu. Sekretarz Pan Rafał Czajkowski wykorzystał nieszczęśliwą sytuację tego strażnika by mnie przedstawić w jak najgorszym świetle w mediach.
Prezydent Miasta Radomia w sprawie strażnika, który utracił zdolność do wykonywania zawodu, zaczepiał mnie na skrzyżowaniu kiedy staliśmy samochodami na światłach i nakłaniał do przywrócenia do pracy, choć ja wielokrotnie zwracałem się pisemnie do Prezydenta by pomógł temu strażnikowi, by przeniósł go na monitoring. Czy skrzyżowanie ulic jest miejscem do załatwiania takich spraw, czy w samochodzie rozmawia się o tak istotnych sprawach? Dlaczego Prezydent nie chciał ze mną rozmawiać w normalnych warunkach, poświęcić mi trochę czasu na przedstawienie sytuacji? Może dlatego, żeby teraz w odwołaniu wpisać, że byłem nie kontaktowy, konfliktowy – jak to możliwe skoro tak rzadko ze mną rozmawiał. Może dlatego, że do kontaktów wyznaczał Sekretarza, który był do mnie uprzedzony od samego początku.
7. Żądania Prezydenta Miasta Radomia radiowozu na pielgrzymki, tak widział wykorzystanie Straży Miejskiej Pan Prezydent, wykorzystywanie religii do polityki, żeby spełnić te żądania musiałem oddać najlepszy radiowóz w Straży Miejskiej na kilka dni, sprzeciwiałem się temu, ale Prezydent Miasta Radomia to mój pracodawca i musiałem wykonać polecenie pisemne. Musiałem zdjąć ze służby najlepszy radiowóz. Wskazywałem, że to niewłaściwe, że to destabilizuje funkcjonowanie Straży. Lecz to nie wszystko, bo po zakończeniu pielgrzymki w 2009r. Prezydent zwrócił się do mnie bym wypłacił nagrody finansowe strażnikom, którzy brali udział w pielgrzymce na radiowozie, ja protestowałem i wskazywałem, że strażnicy brali udział w pielgrzymce na urlopach wypoczynkowych w swoim prywatnym czasie, więc jak można dawać im za to nagrody
z publicznych pieniędzy. Wśród tych dziwnie preferowanych strażników byli obecny p.o. Komendanta SM i dwaj inni jego współpracownicy związkowi. Ponadto w tym roku powiedział, że to jedyna rzecz, przez którą ja i straż miejska jest dobrze postrzegana i dlaczego dałem najgorszy radiowóz, którym strażnicy nie chcą patrolować ulic Radomia i nie chcą jechać na pielgrzymkę. Przypomnę, że tym roku nie było strażników w Częstochowie. Po prostu skandal i sytuacja bez precedensu. Kiedy w tamtym roku zaproponowałem oklejenie radiowozu, to bliski współpracownik Prezydenta powiedział, nie ma po co bo kto postawi się Biskupowi. Religia do celów politycznych, skąd my to znamy? Tak na marginesie Prezydent Miasta Radomia zjawiał się w Częstochowie
i wnosił krzyż razem z grupą pielgrzymów. Jakie czynności służbowe tam wykonywał i kogo reprezentował? Za czyje pieniądze tam pojechał?
8. Innym przykładem bulwersujących zachowań Prezydenta Miasta Radomia jest to, że nawet kierowca Prezydenta nie chciał wykonać mojego polecenia (mimo tego, że jestem strażnikiem miejskim), by przestawił samochód służbowy w miejsce dozwolone, kierowca był na tyle bezczelny, że powiedział że Prezydent musi mieć samochód schłodzony, a stał pod drzewem na placu, w miejscu niedozwolonym. Dopiero, gdy zadzwoniłem do jednego z działaczy PiS-u, kierowca zastosował się do polecenia i przeparkował pojazd.
Innym incydentem z udziałem Prezydenta Miasta Radomia i kierowcy służbowego pojazdu, była sytuacja próby załatwienia przeze mnie z inną strażą miejską, umorzenia mandatu karnego nałożonego na kierowcę Prezydenta podczas podróży służbowej (jechał w terenie zabudowanym ponad 100 km/h) w Górze Kalwarii – stanowczo odmówiłem podjęcia takich działań, bo czy podróż służbową Prezydenta Miasta Radomia należy traktować jako przywilej. Prezydent nawet podpisał pismo do Komendanta Straży Miejskiej w Górze Kalwarii i powoływał się na ważne sprawy służbowe. Przecież to jakaś niedorzeczność.
9. Kolejną bulwersującą sytuacją były umorzenia przez Prezydenta Miasta Radomia mandatów nakładanych przez Straż Miejską. Mandaty były umarzane od tak, bez przeprowadzenia jakichkolwiek czynności sprawdzających, czy należy umorzyć bo np. ktoś ma trudną sytuację materialną, nikt tego nie sprawdzał, umarzano grzywny bo Prezydent tak chciał, a przecież powinny być utworzone formalne procedury (wytyczne odnośnie umarzania) przez Radnych Rady Miejskiej.
10. Prezydent Miasta Radomia żądał ochrony podczas Air Show, strażników w cywilnym ubraniu na służbie. To sytuacja nie do przyjęcia, strażnik pełni swoją funkcję tylko w mundurze, nie zgodziłem się na to, tym bardziej, że namiot prezydencki obstawiali funkcjonariusze BOR-u. Za przygotowanie Air Show w 2009r. chwaleni byli urzędnicy, a nie strażnicy, którzy wzorowo zapewnili ruch pojazdów, parkowanie, ład, którzy pomagali wyciągać pojazdy gości imprezy
z błota, tu rola Straży nie została dostrzeżona. Choć jak strażnicy na urlopach jadą na pielgrzymkę to Prezydent nakazuje im przyznać nagrody, bardzo interesujące.
11. Przedstawię kolejną sytuację, która dla mnie była bulwersująca i spotkała się z brakiem reakcji ze strony Prezydenta. Na stanowisku tzw. kwatermistrza jeszcze w wydziale w Straży Miejskiej funkcjonował sędzia piłkarski zamieszany w tzw. aferę „Fryzjera”. Kwatermistrz ma dostęp do mandatów, gotówki, faktur, ja nie chciałem by człowiek zamieszany w aferę ogólnopolską pracował w Straży Miejskiej w Radomiu. Nagle znalazł pracę w Wydziale Komunikacji Urzędu Miejskiego, bardzo dziwne bo przedstawiłem sprawę Prezydentowi Miasta Radomia. 20 maja 2010r. ten sędzia został skazany prawomocnym wyrokiem i jako jedynemu sąd zwiększył wymiar kary, a on pracował dalej w Wydziale Komunikacji Urzędu miejskiego w Radomiu.
12. Dlaczego moja pensja przez 10 miesięcy była niższa od mojego ówczesnego zastępcy? Co z zadań straży było nierealizowane, bądź co było źle realizowane? Prezydent Miasta Radomia nigdy nie sformułował żadnego zarzutu pod adresem Straży i Moim, jedynie Sekretarz Miasta wysłuchując żali strażników, którzy musieli wykonywać w końcu czyjeś polecenia, dawał sobie upust
w mediach, przedstawiając mnie w fatalnym świetle.
13. Dlaczego budżet Straży miejskiej był coraz mniejszy i co zaznaczyłem w protokole Najwyższej Izby Kontroli nie pozwalający na realizacje ustawowych zadań. Pan Prezydent odpowiedział, że jest  wyższy i to o 12% do wykonania zeszłorocznego. Co za farsa? Przecież Pan Prezydent już we wrześniu 2009r. nakazał pisemnie, aby oszczędzać i musiałem zwrócić ogromną sumę pieniędzy do budżetu. Nie mogłem więc wydać pieniędzy zatwierdzonych przez Radę Miejską, bo dostałem polecenie od Prezydenta, a teraz Pan Prezydent tłumaczy inspektorom NIK-u, że w tym roku dał więcej w stosunku do wykonania zeszłorocznego.
14. Zwracam szczególną uwagę na ciągłe ingerencje w sprawy Straży Miejskiej Rafała Czajkowskiego Sekretarza Miasta, to właśnie Pan Sekretarz, lub inaczej z polecenia Sekretarza odkryto siedzibę Straży Miejskiej, poprzez zdjęcie kraty oddzielającej tą jednostkę od pozostałej części budynku na ul. Moniuszki 9. Dziwi fakt, że za zdjęcie kraty odpowiada Biuro Administracyjno Gospodarcze Urzędu Miejskiego, to samo które obciąża, czy wylicza koszty utrzymania budynku w których partycypuje Straż Miejska jako jednostka budżetowa. Z jednej strony ponosimy jako straż - jednostka budżetowa pewne koszty eksploatacyjne związane z utrzymaniem zajmowanych pomieszczeń, a drugiej strony zdejmując kratę dopuszcza się do korzystania z tychże pomieszczeń wszystkich nie tylko strażników ale także innych urzędników i wszystkich których najdzie ochota na wejście do pomieszczeń Straży Miejskiej. Sekretarz Miasta doprowadził do sytuacji, gdzie żeby strażnik wszedł do swoich pomieszczeń musi wprowadzić kod do szyfratora, a osoba postronna może wejść z drugiej strony bez najmniejszych przeszkód bo krata jest zdjęta. W sprawie kraty zwracałem się do Prezydenta wielokrotnie ustnie i pisemnie, lecz za każdym razem otrzymywałem odpowiedź od Sekretarza Miasta, że krata nie zostanie założona – jednym razem ze względów pożarowych, innym razem dlatego, że urzędnicy muszą korzystać z toalet, choć mają swoje, a krata dotychczas nikomu nie przeszkadzała. W sprawie kraty oddzielającej pomieszczenia SM, zgadzają się ze mną wszyscy strażnicy bo to oni wielokrotnie zgłaszali ten problem, że ich pomieszczenia szatnie, prysznice są teraz dostępne dla wszystkich.
15. Kolejną bulwersującą sprawą jest ingerencja Sekretarza Miasta działającego w imieniu Prezydenta Miasta Radomia w kwestii zastąpienia strażników przez ochroniarzy na dyżurkach przy ul. Kilińskiego i ul. Żeromskiego, zwracałem się w tej sprawie wielokrotnie do Prezydenta ustnie
i pisemnie, lecz za każdym razem otrzymywałem odpowiedź od Sekretarza Miasta, że nie ma takiej możliwości. Sekretarz w jednej z ostatnich odpowiedzi na mój wniosek stwierdził irracjonalnie, że jak chce strażników z dyżurek do służby terenowej to powinienem wynająć agencję ochrony
i ochraniać nadal budynki Urzędu Miejskiego z budżetu Straży miejskiej. Nic nie dała moja argumentacja, że wyszkoleni strażnicy nie są do wydawania kluczy jak portierzy, a są potrzebni do pracy w terenie, do podejmowania interwencji, nic nie dały moje wskazania, że kiedy dyżurny z ul. Kilińskiego, bądź ul. Żeromskiego idzie na urlop lub na zwolnienie lekarskie to trzeba dać za niego zastępstwo ściągając strażnika z patrolu terenowego, jak to się ma do zapewnienia realizacji zadań ustawowych, do bezpieczeństwa, czy efektywności Straży Miejskiej. Jest to kolejny przykład na to, że Sekretarz wybiera złośliwe, przekorne działanie przeciw mnie, a nie zważa na prawidłowe
i sprawne funkcjonowanie Straży Miejskiej. Jeszcze raz przypomnę słowa Pan Sekretarza „to sponsor decyduje, gdzie zawiśnie kamera monitoringu miejskiego”.
16. Ponadto Sekretarz Miasta Radomia, wydawał polecenia strażnikom i nakazał parkowanie samochodów gości na placu Corraziego - i nie byli to niepełnosprawni tylko ważni dla niego politycy i koledzy, nie mając do tego żadnych uprawnień. Spotkało się to z ostrym sprzeciwem
z mojej strony i wystosowaniem pisma do Pana Prezydenta. Prezydent Miasta Radomia nie zrobił nic w tej sprawie, a poinformował mnie parę dni przez zwolnieniem, że prędzej zrezygnuje ze mnie niż Czajkowskiego.
17. Okoliczności, które nastąpiły po wręczeniu mi powiem w cudzysłowie „dokumentu odwołującego” mnie ze stanowiska, były co najmniej dziwne, a w gruncie rzeczy wstrząsające, mianowicie zastępujący Prezydenta Pan Robert Skiba wyznaczył jeszcze przy mnie na p.o. Komendanta SM Kierownika II Referatu SM, w mediach lokalnych rzeczniczka Urzędu Miejskiego Pani Ryszarda Kitowska przedstawiła oficjalne stanowisko Prezydenta, że to właśnie Kierownik II Referatu będzie pełnił obowiązki Komendanta SM do czasu, kiedy poznamy nazwisko nowego Komendanta. Następnie SM przez kilka dni funkcjonowała de facto bez Komendanta, bo wspomniany Kierownik nie otrzymał żadnych stosownych upoważnień. Nie miał kto robić przelewów, podpisywać pism, kierować wniosków do Sądu. Panował chaos i bałagan. Miasto było odkryte, to był jawny zamach na jednostkę. Kiedy Kierownik II Referatu udał się do Urzędu Miejskiego by rozmawiać w sprawie, swojego umocowania do kierowania jednostką stwierdzając, że straż jest zagrożona, gdy taki stan będzie się dalej utrzymywał, po kilku godzinach nagle, nieoczekiwanie wyznaczono na p.o. Komendanta SM Pana Pawła Góraka przewodniczącego związków zawodowych, prywatnie brata Wicestarosty Radomskiego Pana Krzysztofa Góraka. Nieprawdopodobny zwrot sytuacji i co najmniej dziwne zachowanie zaprezentował Prezydent, bo mając do wyboru Kierownika II Referatu, który w Straży pracuje od jej początku i przez większość czasu na kierowniczym stanowisku, ma odpowiednie doświadczenie i wiedzę, nagle kiedy ośmielił ten się zapytać co dalej ze Strażą, wskazał na potrzebę wydania mu stosownych pisemnych upoważnień, Prezydent wyznacza szeregowego strażnika miejskiego, który nigdy nie pełnił funkcji kierowniczych na p.o. Komendanta SM, jednostki od porządku i bezpieczeństwa w mieście. Dobry kolega Sekretarza Miasta jest teraz p.o. Komendanta SM. Czy nie jest to nieudolne eksperymentowanie na (żywym organizmie) Straży Miejskiej jednostce tak ważnej dla Radomia? Ponadto z tego co mi wiadomo, na stanowisku Komendanta może być osoba z kilkuletnim doświadczeniem w pełnieniu funkcji kierowniczych.
18. Następne wydarzenia, które się później rozegrały są co najmniej wstrząsające, na odprawie ze strażnikami Sekretarz Miasta przedstawił Pawła Góraka jako p.o. Komendanta SM, pojawił się strażnik, który przebywa na zwolnieniu lekarskim od 9 miesięcy podsuwa Sekretarzowi krzesło, wywołało to wzburzenie u strażników, gdyż wiedzieli, że kilka dni wcześniej został złapany podczas wykonywania pracy na budowie na zwolnieniu lekarskim. Strażnik ten nie ukrywał nigdy dobrej znajomości z Sekretarzem Miasta i to właśnie on zdjęty z Dyżurki podjął działalność przeciw mnie i kierownikom. Kolejne wydarzenia w Straży były równie dziwne co bulwersujące, dla przykładu ktoś zdjął podziękowania dla Straży Miejskiej ze ściany na Sali odpraw; strażnicy sami sobie wyznaczyli 1,5 godziny przerwy w służbie (przysługuje 30 minut przerwy); niektórzy strażnicy założyli tzw. kamizelki taktyczne nie będące na wyposażeniu SM i zapowiadali powrót grupy, właśnie tej w której jeździli po 4 w radiowozie i nie słuchali poleceń wydawanych przez Dyżurnego SM; strażnicy wjeżdżają prywatnymi samochodami na podwórko SM i tam parkują, przecież to parking dla radiowozów; strażnicy siedzą w pomieszczeniu Dyżurnego SM po kilku, co budzi zdziwienie nie tylko wśród pozostałych strażników. Po kilku dniach tj.31.08.2010r. ktoś usuwa z oficjalnej strony internetowej zakładkę Kierownictwo SM, nie tylko mój wizerunek, ale
i pozostałych dwóch kierowników (w tym kierownika, który pełni cały czas swoje obowiązki służbowe). Przed moim odwołaniem poleciłem kadrowej przygotowanie nagród
i awansów, których propozycje przestawili kierownicy na bazie obserwacji i zaangażowania strażników w pracę. Przyszedł Pan Górak we wtorek 24.08.2010r. (Święto Straży Miejskiej przypada 29.08. każdego roku z związku z nową ustawą), nie mający żadnego doświadczenia
w kierowaniu ludźmi i nakazał dać wszystkim nagrody po równo i awanse każdemu jeden do góry. Przecież to skandal, skąd Pan Górak mógł wiedzieć jak ludzie pracują czy funkcjonują, jeśli wcześniej był zwykłym strażnikiem w patrolach pieszych. Po równo i każdemu, ja myślałem, że tak już było kiedyś.
19. W trakcie wręczania mi wadliwego odwołania, jeszcze pieczątki przybijano przy mnie, ponadto Pan Robert Skiba powiedział, że jeśli chcę to mogę napisać podanie do Prezydenta, to może przyjmie mnie do Straży miejskiej. Tak poniżony, nie byłem jeszcze nigdy.
20. Zostałem usunięty, ze straży która funkcjonowała bez zastrzeżeń, czego potwierdzeniem były wielokrotne kontrole tej jednostki, które wypadały bardzo dobrze – kontrola: Najwyższej Izby Kontroli; Państwowej Inspekcji Pracy; Policji i wielokrotne kontrole Biura Kontroli i Rewizji Urzędu Miejskiego. Fałszywy obraz Straży Miejskiej i Komendanta SM przedstawiał od 2008r. Sekretarz Miasta, wprowadzał opinię publiczną w błąd choćby przez stwierdzenie
w wiadomościach TV Dami, że Prezydent jasno określił kompetencje SM. To nie Prezydent wyznacza kompetencje Straży, a Ustawa o strażach gminnych. Nawet Prezydent Miasta Radomia Pan Andrzej Kosztowniak w protokole Najwyższej Izby Kontroli z dnia 25.06.2010r. ocenił pozytywnie moje dokonania. Więc pytam co sie stało sierpniu br., że zostałem odwołany?
21. Jak to jest, że kilku strażników którym nie chce się chodzić w patrolu pieszym, uważając się za lepszych od innych-chcą być tylko na radiowozie, tak przedstawiają rzeczywistość, że są w stanie zaszkodzić jednostce, przełożonym i pracodawcy. Pan Sekretarz Miasta słuchał tych kłamstw nie pytając mnie o potwierdzenie lub zaprzeczenie. Właśnie dlatego chciałem utworzenia Straży Miejskiej jako jednostki budżetowej, by uwolnić się od nacisków, wywierania wpływu. Sekretarz doprowadził do takiej sytuacji, że już nikt nie da sobie rady ze strażnikami, bo zawsze będzie ktoś niezadowolony i będzie biegał na skargę do Urzędu i wywierał wpływ na Komendanta, czy Kierownika. Czy policjanci też przychodzą do Sekretarza, jak dostają kary, czy muszą chodzić
w patrole piesze? Jaki ma sens służba mundurowa, jak każdy funkcjonariusz niezadowolony z tego co robi, będzie mógł odwołać przełożonego?
22. Była grupa strażników niezadowolona za czasów Komendanta Sylwestra Kiragi, była grupa strażników niezadowolona za czasów Komendanta Kazimierza Czachora, będzie grupa strażników niezadowolona za następnego Komendanta. Nie ma takiego przełożonego który by wszystkim odpowiadał. Natomiast nie jest to problem, dopóki nie znajdzie się urzędnik, który wysłuchuje
i popiera działania destrukcyjne skierowane przeciw pracodawcy i za pomocą grupki pracowników związkowych niszczy go. Jaka krzywda spotkała tą grupkę wiecznie niezadowolonych strażników, czy nie dostali wypłaty – dostawali na czas; nie dostali nagrody – niech pokarzą wyniki swojej pracy, gdzie nawet początkujący strażnik miał lepsze wyniki niż oni; jaką postawą etyczną wykazali się w straży, nie uczciwą służbą tylko plotkami, kłamstwami, pomówieniami. Przypomnę, wszystkie kontrole w Straży Miejskiej w Radomiu wypadły pozytywnie, a sprawę z Państwową Inspekcją Pracy wygrałem.
Mając na względzie dobro jednostki budżetowej Straży Miejskiej w Radomiu jeszcze raz proszę
o interwencję i wnoszę jak na wstępie.


Z wyrazami szacunku,

Kazimierz Czachor


P.S. Dostałem wczoraj od Pan Prezydenta pismo, w którym sprostowuje wadliwe odwołanie wręczone mi 20 sierpnia 2010 roku. Otóż Pan Prezydent przedłuża mi okres wypowiedzenia do 3 miesięcy, na co miedzy innymi wskazywałem tuż po odwołaniu.
Nasuwa się pytanie, czy w ogóle odwołanie jest prawidłowe i co może wydarzyć się jeszcze, jeśli Pan Prezydent popełnia tak kardynalny błąd i zwyczajnie krzywdzi mnie jako człowieka? Czy Pan Prezydent Andrzej Kosztowniak nie zna podstawowych przepisów prawa pracy i wyroków Sądu Najwyższego?

 

komentarze Czytelników (8)

2011-10-12 14:45:00 luis

gościu jesteś historią a z ustrojem nie wygrasz

2011-04-17 10:50:00 futrzany

www.holubiczko.pl

2010-12-15 11:00:00 joker

I dlatego w Radomiu jest jak jest.Rządzi ten kto wcześniej wstaje i ma układy.Nadal zaścianek.

2010-09-10 10:28:00 Anna

Typowe pretensje gościa, który dostał zasłużonego kopniaka w okolicę pleców. A wczesniej wszystko było dobrze, proszę Kontestatora?

2010-09-09 20:43:00 ZER

Do Pana Czachora proszę odpowiedzieć tylko tak uczciwie czy jest Pan czy był rencistą czy nie tylko proszę o uczciwość ok

2010-09-09 20:34:00 :)

ja nie chciałem na radiowozie bo wolę na Oli bo jest milsza , ale to już jest pana życie i na czym pan woli to pana sprawa

2010-09-09 20:29:00 pielgrzym

Panie Prezydencie dlaczego trzymałeś go tak długo dlaczego !!!???Panie Sekretarzu ile miał Pan determinacji w przekonaniu Pana Prezydenta do tylko tylko jednej słusznej decyzji!!!! dobrze ,że Pan tu jest .

2010-09-09 18:09:00 strażnik

Kazik, rozpędź się i walnij łbem w mur, może pomoże

Dodaj komentarz:


max: 500 znaków
ilość: 0 znaków

Towarzystwo Inicjatyw Wydawniczych w Radomiu, Tygodnik Radomski, 26-600 Radom, ul. Żeromskiego 75

Wdrożenie, opieka techniczna: www.zaginionestudio.pl