Reklama

publicystyka, repotraże

pozostale wiadomosci

Marek Borowski: Zgrabne nogi robią na mnie wrażenie

2010-08-19 13:45:00, autor: Anna Orzeł (adm.rk)

Jest inteligentny, spokojny, opanowany - człowiek od ?wielkich finansów?, ale potrafi też poszaleć na boisku i z wnukami. Mowa o Marku Borowski, byłym marszałku Sejmu, wicepremierze i ministrze finansów.

Z przyjemnością oddaje się pan rozrywkom intelektualnym, ale kiedyś był pan bardzo usportowionym człowiekiem, m.in. prezesem Akademickiego Związku Sportowego, kapitanem uczelnianej reprezentacji siatkówki. Zostało coś z tych pasji sportowych?
- No, zostało. Sport to jest „coś ”, co zostaje na całe życie. Człowiek będzie się już ledwo ruszał, ale jeszcze w jakiś zawodach będzie brał udział . Jak nie fizycznych, to umysłowych. To jest po prostu „duch rywalizacji”, tak bym to określił, Ja go miałem w sobie i mam w dalszym ciągu.
Przez wiele lat zawodowego grania w siatkówkę, nie wytrzymały kolana i lekarz zabrania mi teraz grać. Nie zmienia to faktu, że jak nie widzi to jeszcze trochę odbijam piłkę. Podobnie jak w badminton i w kręgle! Kręgle - moim zdaniem - są teraz najbezpieczniejsze z tych wszystkich sportów. No, a poza tym, jeszcze są szachy, scrabble.
W ogóle lubię wszelkie rodzaje rywalizacji. Nie muszę wygrać, ale lubię się, że tak powiem pościgać!

Kobieta powinna być ambitna, samodzielna, ale musi mieć też zgrabne nogi. To pana ideał kobiety?
- (Śmiech) Ja widzę, że pani się naczytała jakiś tam tekstów...

Na pana stronie internetowej!
- Z pewną taką obawą to napisałem, dlatego  że wiem, że jest to traktowane jako rodzaj męskiego szowinizmu.

No, mogłoby być o biuście jeszcze. Nogi są bezpieczniejsze.
- Tak, nic tylko ten biust. Mężczyzna opowiada jak kobieta tutaj ma wyglądać, ale jak on sam ma wyglądać, to już się nie zastanawia, prawda.  Rzeczywiście, przyznaję, że zgrabne nogi robią na mnie wrażenie. Ale powiem więcej: jestem przekonany, że nie ma brzydkich kobiet! Nie ma! Mogą być kobiety, które mają zły charakter, podobnie jak mężczyźni. Natomiast nie ma brzydkich. Bo nawet jeśli kobieta nie jest piękna - w takim rozumieniu potocznym - to jeśli jest inteligentna, bystra, dowcipna, jeśli potrafi być świetnym kompanem, towarzyszem życia mężczyzny, to w ogóle nie ma to znaczenia. Ja się na tym złapałem, że to nie ma znaczenia i w związku z tym, moje oczekiwania co do kobiet są właściwie podobne jak do mężczyzn. Chciałbym, żeby to był  partner, zwłaszcza jeśli się z kobietą spędza się życie i codziennie się z nią rozmawia. Chciałbym czegoś uczyć się od drugiej osoby i, żeby kobieta mnie mobilizowała, tak jak ja mobilizuję moją żonę do różnych rzeczy. Zresztą ona też mnie mobilizuje, wytykając mi różne mankamenty albo zachęcając mnie do jakiegoś wysiłku. Czasami robi to w sposób niezwykły, czasem przykry, jadąc na mojej ambicji, drażniąc ją, czy lekko upokarzając po to, aby wyzwolić we mnie jakiś odruch większej aktywności. No więc, to jest mój ideał kobiety. Musi być trochę ironiczna, taka dowcipno – złośliwa, odgryzająca się. Mężczyzna ma tendencję od dominowania nad kobietą. To powoduje, że w efekcie po jakimś czasie ten mężczyzna zaczyna lekceważyć partnerkę, tak jakby ona nie spełnia jego oczekiwań. To przecież nieprawda!

Ceni pan kobiety, potrafi o nie zadbać. Jest pan świetnym szefem. Gdy był pan ministrem finansów i powstawał budżet, troszczył się Pan o swoje pracownice, które w ministerstwie spędzały całe dnie i noce, przywoził im pan obiady z restauracji, czekoladki...
- Sam bym tego budżetu nie napisał, więc niejako odwdzięczając się, starałem się im wszystko ułatwić. Faktycznie, pracowały niezwykle ciężko. Przy okazji, wiele się wtedy o budżecie dowiedziałem. Przydaje mi się to zresztą do dziś. To było niezwykle cenne doświadczenie i zawodowe, i ludzkie. Wspominam ten czas z ogromnym sentymentem. Cieszę się, że panie z ministerstwa również.

Jak miewają się wnuki? Trzech chłopaków. Czeka pan na dziewczynkę? 
- Ja też, ale moja żona to szczególnie. Pracowała w branży odzieżowej i zawsze miała marzenie, że przyjdzie czas, że będzie kupowała dziewczęce ubranka. Chłopców też można ładnie ubrać, ale nie tak jak dziewczynkę. No i tak sobie wymarzyła, że będzie wnuczka to będzie ją ubierała jak lalkę. A tutaj najpierw był chłopiec, a potem jak synowa znowu zaszła w ciąże były bliźniaki - też chłopcy. No to już jest trójka. Muszę pani powiedzieć, że podziwiam syna i synową.

Syn był jedynakiem?
- Syn był jedynakiem, tzn. mieliśmy dwóch chłopców, ale jeden zginął w tragicznych okolicznościach. Syn wychowywał się sam, ale sporo było z nim problemów, dlatego jak obserwujemy, co tam się dzieje z tą trójką, to się wcale nie dziwię, że oni nie myślą o następnym dziecku.


Marek Borowski
Ma 54 lata. Był marszałkiem Sejmu, wicepremierem, ministrem finansów. Jest żonaty, ma syna Jakuba. Kolekcjonuje korkociągi.
W 2002 roku został odznaczony Orderem Uśmiechu, w tym samym roku otrzymał tytuł honorowego obywatela Piły.

komentarze Czytelników (0)

Dodaj komentarz:


max: 500 znaków
ilość: 0 znaków

Towarzystwo Inicjatyw Wydawniczych w Radomiu, Tygodnik Radomski, 26-600 Radom, ul. Żeromskiego 75

Wdrożenie, opieka techniczna: www.zaginionestudio.pl