Reklama
Towarzystwo
Inicjatyw Wydawniczych
w Radomiu
Poniedziałek 6 luty 2012
Bohdana, Doroty, Pawła
2010-08-08 17:26:00, autor: Anna Orzeł
Pomimo wielu dramatycznych doświadczeń życiowych jest pełna optymizmu i pogody ducha,. Jeśli się w coś angażuje to na 100 procent Najwięcej radości daje jej śpiewanie i pomaganie innym. Taka jest Eleni, gwiazda polskiej sceny muzycznej przełomu lat 70. i 80. poprzedniego stulecia.
Często artyści bywają kapryśni, wymagający, a pani jest zawsze uśmiechnięta, pogodna. Mam wrażenie, że dla pani bardzo ważny jest drugi człowiek, to co myśli, co czuje.
- Te wartości wyniosłam z domu rodzinnego. Ciągle to podkreślam. Moi rodzice, pomimo że przeszli bardzo dużo w swoim życiu, zawsze potrafili być uśmiechnięci. Bywało im ciężko, ale nigdy się nie żalili, zawsze z pokorą wszystko przyjmowali. Byli ludźmi kochającymi się i tak naprawdę, obserwując ich zachowanie wobec siebie, wobec nas i wobec drugiego człowieka, przejęłam to od nich. To nauczyło mnie tych przepięknych wartości. Cieszę się bardzo, że moi rodzice nauczyli mnie wychodzić do drugiego człowieka. Zawsze byli otwarci, zawsze nasz dom był pełen ludzi i ktokolwiek przyszedł to zawsze otrzymał pomoc. Potrafili drugiego człowieka wytłumaczyć, nawet jeśli ich skrzywdził, no i umieli przebaczać. Staram się żyć tak jak moi rodzice. Okazuje się, że te wartości są bardzo cenne, bardzo potrzebne i w życiu, i w mojej pracy.
Pomaga pani ludziom chorym na AIDS, a zaczęło się od współpracy z księdzem Arkadiuszem Nowakiem. Występuje pani w więzieniach, poświęca swój czas chorym, niepełnosprawnym...
- Bardzo mocno pomagałam księdzu Arkadiuszowi Nowakowi, do tej pory pomagam. Spotykam się z osobami starszymi, z dziećmi niepełnosprawnymi. Ludzie bardzo boją się osób niepełnosprawnych, to znaczy nie wiedzą jak się wobec nich zachować, traktują ich zupełnie inaczej, a są to osoby naprawdę wspaniałe, kochane, bardzo otwarte. Często możemy się wielu dobrych rzeczy od nich nauczyć. To nie jest tak, że ja tylko daję im poprzez śpiewanie, poprzez spotkania z nimi, ale ja też biorę od nich. Czerpię od nich siły, uczę i myślę, że często jest tak, że my ludzie sprawni fizycznie, jesteśmy niepełnosprawni uczuciowo, emocjonalnie. Bardzo lubię też spotykać się z dorosłymi. Odwiedzam domy pomocy społecznej. Ci, którzy tam mieszkają zwykle nie mogą pójść na koncert, nie mają okazji, by poznać człowieka, którego znają na przykład z ekranu i często jest tak, że to ja do nich dojeżdżam. Wtedy staram się zorganizować sympatyczne spotkanie połączone ze śpiewaniem. I muszę powiedzieć, że ci ludzie cieszą się jak dzieci, te uśmiechnięte buzie, ten ich śpiew. Oni śpiewają razem ze mną moje piosenki, znają teksty. To naprawdę jest dla mnie wielka satysfakcja, duża nagroda i niezwykły prezent. Otrzymuję od tych ludzi bardzo dużo pozytywnej energii i uwielbiam chodzić na takie spotkania. To od nas powinno wyjść, od nas wykonawców powinna wyjść właśnie taka inicjatywa, żeby do nich dojeżdżać. Czy to jest takie trudne ? Czy my musimy to robić za pieniądze ? Nie, nie zawsze trzeba robić wszystko za pieniądze.
Wiem, że potrafi pani wybaczać w sytuacjach kiedy inni nie byliby do tego zdolni. Czasami wydaje się to ponad siły, ale pani tę siłę w sobie znalazła?
- Uważam, że przebaczenie to pozbycie się negatywnych emocji, które tak naprawdę zabijają nas wewnętrznie i nie pozwalają nam normalnie dalej żyć. W moim przypadku, kiedy szesnaście lat temu straciłam jedyną córkę, uważałam, że jest to tragedia dwóch rodzin. Nigdy nie oceniałam tego chłopaka. Nie myślałam o nim jak o zbrodniarzu. Oczywiście, zawinił, ale tak naprawdę to jest wielki dramat dwóch rodzin. On skrzywdził nie tylko naszą rodzinę, ale skrzywdził również siebie, skrzywdził swoich najbliższych. Przebaczyłam temu chłopakowi, bo uważałam, że tak trzeba. Jestem osobą, która bardzo głęboko wierzy i kieruje się wszystkimi przykazaniami, jakimi Bóg nas obdarował. Staram się żyć tak, żeby nikt mi kiedyś nie powiedział, że popełniłam coś, co będzie dla kogoś nie do wybaczenia. Uważam, że jest to jedyna droga, żebyśmy mogli dalej żyć.
Czy jest wtedy łatwiej, naprawdę?
- Tak. Jest zdecydowanie łatwiej. Wybaczenie daje spokój. Czuje się wewnętrznie bardzo spokojna, mam wewnątrz taką harmonie i pokój, który przekazuję dalej ludziom, przekazuję swojemu otoczeniu, przekazuję swoim najbliższym. Naprawdę łatwiej jest żyć. Nie ma się co łudzić, niczego już nie cofniemy. Nie zmienimy przebiegu tamtego tragicznego dnia, w którym się to wydarzyło. Nie mogę spowodować, że moja córka odżyje, ale też nie mogę żyć w takiej nienawiści. Po prostu, to by mnie zabiło! Nie potrafiłabym dalej pracować, dalej śpiewać. A na pewno nie byłoby to łatwe. To jest tak, jakbym zaczynała na nowo swoje życie, to jest tak jakbym miała drugie życie, to jest tak jakby pewien etap w moim życiu się zakończył. Oczywiście, to nie znaczy, że jeżeli przebaczyłam, to nie kochałam swojej córki. Nie oznacza, że kiedykolwiek o tym zapomnę. Przebaczyć to znaczy wyzbyć się tych negatywnych emocji.
ELENI TZOKA:
Ma 54 lata. Polska piosenkarka pochodzenia greckiego.
Od 1975 występuje z zespołem Prometheus, rozpoczęła także karierę solową. Pierwszą płytę długogrającą „Po słonecznej stronie życia” nagrała z Prometheusem w 1977 roku. Śpiewała piosenkę w czołówce polskiej wersji serialu ,,Bouli i Pinokio”.
W 1994 roku Eleni straciła jedyną córkę Afrodytę. Dziewczyna została zamordowana przez swojego chłopaka.
Cztery lata temu - z okazji 30-lecia pracy artystycznej-Eleni wydała książkę: „Nic miłości nie pokona”. Jest to rozmowa z ojcem Robertem Mirosławem Łukaszukiem z biura prasowego klasztoru jasnogórskiego o jej życiu, miłości i cierpieniu.
Na wniosek dzieci została Kawalerem Orderu Uśmiechu.
Dodaj komentarz:
Towarzystwo Inicjatyw Wydawniczych w Radomiu, Tygodnik Radomski, 26-600 Radom, ul. Żeromskiego 75
Wdrożenie, opieka techniczna: www.zaginionestudio.pl