Reklama
Towarzystwo
Inicjatyw Wydawniczych
w Radomiu
Piątek 18 maja 2012
Eryka, Aleksandry, Feliksa
2010-12-25 17:42:00, autor: Rozmawiała Anna Orzeł (adm.rk)
Napisał setki tekstów piosenek, do bardzo wielu skomponował muzykę, nagrał dziesiątki płyt. Ze swoimi utworami odwiedził pół świata. Jak sam przyznaje, jest cholerykiem, dla którego Internet i wszelkie cuda techniki to czarna magia. Mowa o piosenkarzu, od zawsze związanym z grupą "Pod Budą" - Andrzeju Sikorowskim.
(pełny tytuł rozmowy: "Strasznie przeklinam, ale traktuję to jako stan normalny...")
Czy bardzo się Pan denerwuję, jak ktoś się do pana zwraca „Malina”?
- Nie, ja się przyzwyczaiłem i nie może być inaczej. Zresztą w moim domu, moja małżonka nie używa innego słowa, kiedy potrzebuje mojej pomocy, kiedy mnie wzywa to nigdy nie mówi po imieniu, nigdy nie słyszę od niej Andrzej, tylko zawsze „Malina”. To ma starą historię niemal trzydziestoletnią, bo tak mnie ochrzczono w 1974 roku. Robiliśmy jakiś program telewizyjny nad Jeziorem Rożnowskim – program był o wiośnie i to były takie pierwsze upalne dni. Pamiętam ja tam się bardzo wtedy spiekłem, gębę miałem czerwoną i któraś z koleżanek powiedziała mi, że wyglądasz jak malina. No i tak jakoś się strasznie przyjęło, że w tej chwili rzeczywiście bliscy wszyscy mówią do mnie „Malina” – cały zespół mówi do mnie „Malina”. Więc nie denerwuje mnie to, bo ten pseudonim czy też ta ksywka jak to się ładnie mówi, jest moim drugimi imieniem.
Mówi pan, że jest cholerykiem, czyli rozumiem, że burze trwają krótko...
- Tak gotuję się bardzo szybko jak to się mówi, ale też szybko wracam do normy. Ta cecha ma jedną skazę. Oprócz tego, że ludzie wybuchowi są w czasie tego wybuchu gwałtowni, to podnoszą głos i używają niecenzuralnych słów. Ja np. strasznie przeklinam, ale śmieszne jest to, że kiedy wracam do równowagi – a to jak już powiedziałem szybciutko się to odbywa, to nie bardzo rozumiem dlaczego ktoś na kogo przed momentem huknąłem jest urażony, bo mnie się wydaje, że się nic nie stało. Bo ja to traktuje trochę jako stan normalny. A ludzie pamiętliwi nie potrafią się tak szybko jak ja przyzwyczaić do takiej sytuacji i na tym tle dochodzi do częstych sprzeczek, także rodzinnych. Moja żona po prostu nie znosi kiedy ja podnoszę głos, kiedy się wydzieram. Potrafi znacznie dłużej, niż ja się wydzieram, przychodzić do siebie.
Często pan mówi przepraszam w takich sytuacjach?
- Mówię przepraszam, mnie słowo przepraszam przychodzi z łatwością. Ja nie mam przerostów ambicjonalnych. Uważam, że powiedzenie przepraszam niewiele kosztuje, a może komuś jest przyjemniej z tego tytułu.
Wyczytałam, że jest pan trochę na bakier z nowoczesnością. To znaczy ma pan oczywiście telefon komórkowy, no bo wtedy łatwo się kontaktować z rodziną. Ma pan komputer, ale ten komputer służy głównie do układania pasjansa... Internet i maile to jest w ogóle tabu...
- To wynika może z tego, że ja nigdy nie byłem specjalnie złotą rączką, nie miałem nigdy zmysłu do majsterkowania, nie należałem do chłopców, którzy potrafili reperować swoje rowery, którzy potrafili coś tam zmajstrować z desek, gwoździ, itd... I do dzisiaj tak jest, nie potrafię naprawić niczego w domu, nigdy nie potrafiłem grzebać w silniku samochodowym. W związku z tym podobnie ma się rzecz z tymi ostatnimi nowinkami – komputer w domu jest kupiony z myślą o córce. W tej chwili żona częściej do niego podchodzi korzystając z internetu, czy używając poczty mailowej. Ja tego nie robię, a jestem do takiego stopnia arogancki wobec komputera, że nie znam strony internetowej, którą mój zespół ma założoną przez naszego fana z Poznania. Jest to strona, która już w tej chwili ma około 1200 podstron, jest uważana przez fachowców za jedną z najlepiej zrobionych. Rzeczywiście ten człowiek, którego ja bardzo szanuję i wiele mu zawdzięczam, jest pasjonatem naszej działalności i rzeczywiści tam się znajduje prawie wszystko co jest związane z „Pod budą” i moją osobą. A ja tej jego pracy nie umiem docenić, ponieważ nie bardzo mnie interesuje wchodzenie do tego internetu. Zresztą komórkę potrafię odebrać i potrafię zatelefonować, natomiast nie umiem wysyłać sms-ów, ani nie umiem odsłuchiwać poczty głosowej. Więc jak się ktoś nagrywa to po prostu zadaje sobie daremny trud, ale nic na to nie poradzę. Ja się lepiej czuję w lesie, albo lepiej się czuję nurkując, albo na korcie tenisowym niż przy komputerze.
ANDRZEJ SIKOROWSKI
Ma 61 lat. Polski piosenkarz, kompozytor, gitarzysta, autor tekstów. Od 1977 w krakowskiej grupie Pod Budą.
Jest absolwentem wydziału filologii polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego. W 1970 laureat Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie. Jest autorem zdecydowanej większości tekstów piosenek grupy Pod Budą oraz większości kompozycji.
Autor przebojów: Ballada o ciotce Matyldzie, Ballada o drugim brzegu, Bardzo smutna piosenka retro (znanej też jako Kap, kap - płyną łzy), Kraków, Piwna 7, Nie przenoście nam stolicy do Krakowa (w duecie z Grzegorzem Turnauem), Rozmowa przez ocean, To już było i Tokszoł. Jego piosenki wykonywali m.in. Maryla Rodowicz, Gayga, Danuta Rinn i Grzegorz Turnau. Napisał muzykę do ponad 20 filmów animowanych dla dzieci. Dał ponad 4000 koncertów w kraju i w takich krajach jak Stany Zjednoczone, Kanada, Australia, Belgia, Holandia, Szwecja, Wielka Brytania.
Stały felietonista piątkowego wydania Dziennika Polskiego. Pisał również felietony dla Przekroju i „Hustlera”. Autor audycji „Muzyczna plotka”, nadawanej w I programie Polskiego Radia. Nagrał solową płytę Moje piosenki (1991) oraz kilkanaście płyt z zespołem Pod Budą. Równolegle do pracy z grupą Pod Budą od kilku lat występuje z Grzegorzem Turnauem w autorskim programie „Pasjans na dwóch”.
Jego żoną jest Chariklia Motsiou (obecnie Sikorowska), córka greckich emigrantów politycznych, należąca do pierwotnego składu grupy Pod Budą. Od 2003 roku wraz z córką Mają gra koncerty zatytułowane „Dwie ojczyzny”. W roku 2005 w duecie z córką wydał płytę „Kraków-Saloniki”. Rok później nagrali wspólnie płytę „Śniegu cieniutki opłatek”.
Obecnie mieszka w Rząsce koło Krakowa.
Dodaj komentarz:
Towarzystwo Inicjatyw Wydawniczych w Radomiu, Tygodnik Radomski, 26-600 Radom, ul. Żeromskiego 75
Wdrożenie, opieka techniczna: www.zaginionestudio.pl